Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

Elizabeth Holmes

Wtorek rozpoczęliśmy od zajęć z dotyczących własności intelektualnej. Rozmawialiśmy o zasadach wyszukiwania patentów w różnego rodzaju serwisach i na jakie aspekty należy szczególnie zwracać uwagę. Wiele ciekawych aspektów prawnych i jedna konkluzja: trzeba tutaj bardzo uważać i konsultować te kwestie z doświadczonymi prawnikami. Zasady są proste, choć granica pomiędzy działaniami dopuszczalnymi a zakazanymi jest dość rozmyta.

Przed lunchem odwiedził nas Channing Robertson, profesor chemii na Stanfordzie. Bardzo barwna postać o czeskich korzeniach (przywitał nas z uśmiechem na twarzy oraz zwrotami „dzień dobry” i „jak się masz”). Podkreślał dużą wartość zmiany otoczenia w przebiegu kariery naukowej (studia magisterskie na jednej uczelni, doktorat na innej, post-doc w jeszcze innym miejscu). Główna część wystąpienia dotyczyła historii Elizabeth Holmes, zdaje się najmłodszej miliarderki na świecie. Osoby, która wiedziała czego chce i dążyła do celu, którym było utworzenie nowych metod wykonywania badań krwi. Elizabeth Holmes zakwestionowała zasadność ilości pobieranej krwi do różnego rodzaju testów. Będąc na studiach pierwszego stopnia, dzięki swojej determinacji dostała się do laboratorium profesora Robertsona, co stanowi nie lada wyczyn, gdyż z reguły pracowali tam studenci ostatnich lat studiów oraz doktoranci. Podczas studiów realizowała więcej zadań niż przewidziane programem zajęć. Szybko zdobyła silną pozycję w laboratorium i miała duży wpływ na kierunek badań. Do realizacji swojego planu potrzebowała zdobyć wiedzę z zakresu genetyki. Jak się okazało w Singapurze prowadzone są zaawansowane prace na temat mocno związany z jej projektem. W laboratorium językiem komunikacji jest mandaryński, co mogło stanowić pewną trudność, jednak jak się okazuje nasza bohaterka dzięki nauce języka (zainspirowanej podróżami ojca) była w stanie podjąć się tego wyzwania. Wreszcie spisała swój pomysł na realizację badań krwi wraz ze zdalnym przesyłem (tzw. telemedycyna) i dopasowaniem dawki w formie patentu. Następnie zdobyła środki z funduszy VC i wystartowała swoją firmę: Theranos (profesor Robertson był w niej dyrektorem). Produkty firmy umożliwiają testy przy użyciu jedynie kropli krwi. Dzięki temu możliwe jest również częstsze wykonywanie badań, ze względu na prostotę oraz większą dostępność tego typu badań. W rezultacie możliwe jest personalizacja przedziałów dopuszczalnych ilości określonych substancji, jak również obserwowanie trendów ich zmian celem szybszej detekcji anomalii. Aby było to możliwe konieczna była zmiana prawa, aby umożliwić realizację tego typu badań (zrezygnowanie z wymogu przepisywania recept). Założycielka firmy Theranos i na to znalazła sposób, w negocjacjach z władzami stanowymi podała bardzo prosty kontrprzykład: „w naszych samochodach możemy dokonywać pomiaru oleju bez konieczności pytania kogokolwiek o zgodę, dlaczego w przypadku naszej krwi jest inaczej?”.
Pełniejsza biografia oraz historia założonej przez nią firmy Theranos jest dostępna na wikipedii: https://en.wikipedia.org/wiki/Elizabeth_Holmes

Po lunchu mieliśmy czas wolny podczas którego dyskutowaliśmy głównie na temat filmu, który stanowić będzie zaliczenie programu. Celem filmu jest podsumowanie zdobytej wiedzy oraz przedstawienie rekomendacji, pomysłów i zaleceń odnośnie dalszych kroków po zakończeniu programu. Uczymy się wiele nowych rzeczy i możemy je konfrontować z naszymi doświadczeniami z kraju. Ciężko powiedzieć czy też ocenić czy i w ogóle coś jest lepsze bądź gorsze, na pewno jest inaczej i to jest chyba najważniejsze, by dostrzegać różnice i kwestie. Będzie się działo!

Wolna niedziela

Po fajnej wycieczce do San Francisco niedziela była dniem wolnym. Część osób wybrała się na zakupy do okolicznych outletów – ciekawe okazje, wiele sklepów. Pozostali pozostali w Hearth Appartment pływając, biegając, czy też nadrabiając zaległości.

Wieczorem połączyło nas wspólne spotkanie  😉

Wycieczka do San Francisco

Wycieczka do San Francisco była naszym głównym zajęciem w sobotę, 26. września 2015. Naszą przewodniczką była wspaniała Caria Tomczykowska. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od części miasta leżącej bezpośrednio nad Oceanem Spokojnym, gdzie niestety nie dopisała pogoda – było pochmurno i mgliście. Podobno w Oceanie mozna się kąpać tylko przez 2 tygodnie w środku zimy, gdy do San Francisco przypływają wody ciepłego prądu. Następnie odwiedziliśmy piękny, ogromny park Golden Gate, urządzony przez Miasto na nadmorskich wydmach oraz katedrę. Lunch zjedliśmy na terenach portu San Francisco, którego pirsy zostały przebudowane w dzielnicę handlowo-restauracyjną dla turystów, a funkcje typowo portowe tego miejsca przejął port w Oakland po drugiej stronie Zatoki. Stamtąd też wybraliśmy się w rejs po zatoce San Francisco wokół osławionej wyspy Alcatraz oraz pod mostem Golden Gate. Zwiedzanie zakończyliśmy już w nocy, podziwiając panoramę miasta ze wzgórz Twin Peaks. W trakcie wycieczki przejechaliśmy autokarem przez ciasne i niezwykle strome ulice Miasta położonego na 22 wzgórzach.

Design Thinking

Rano mieliśmy fenomenalne zajęcia z szeroko pojętego Design Thinkingu z Jeremym Sabolem. Jest to bardzo sympatyczna osoba, która jak wiele ze spotykanych osób z bardzo bogatym doświadczeniem i podejściem. Zajmował się w Stanfordzie opracowywaniem programów nauczania i widać, że bardzo lubi swoją pracę. Zaczęło się od zamalowania bazgrołami zeszytu Moleskine. Przestaliśmy się starać by wszystko było ładne, piękne, i zaczęliśmy się bawić. Podczas zajęć bardzo dużo się działo, często zmienialiśmy zespoły i realizowaliśmy proste zadania rysunkowe – wizualizacja problemów przy użyciu rysunków (w myśl prostej zasady: make it simple, make it stupid). Skupialiśmy się na problemach, które mają konkretne rozwiązanie, tj. problemach deterministycznych – przykładowo zadania z fizyki. Posiadają one jedno konkretne rozwiązanie, które łatwo ocenić. Z drugiej strony występują również problemy niezdeterminowane jak np. pytanie, który uniwersytet jest najlepszy na świecie, czy też jak rozwiązać problem suszy. Tutaj jest wiele dobrych odpowiedzi w zależności od przyjętych założeń, punktu widzenia, itd. Wyzwanie pojawia się wtedy, gdy chcemy na siłę zmienić problem niezdeterminowany na przeciwny. Innymi słowy próbować zmierzyć i oceniać zmierzyć optymalność rozwiązania.

Następnie rozmawialiśmy o empatii i naszym zadaniu domowym – dowiedzieć się od osób pracujących w gastronomii bądź w sklepach jakie mają problemy/wyzwania w pracy. Naturalnie pytanie w prost nie zadziała, trzeba umiejętnie dobrać słowa, wczuć się w sytuację interlokutora i wówczas wyczuć to co osoba myśli na podstawie tego co mówi, przekazuje. Zrozumienie potrzeb i motywacji pozwala zaprojektować odpowiedni produkt.

Na zakończenie otrzymaliśmy książkę Design Thinking napisaną przez Tima Browna – CEO firmy IDEO. Polecam tę książkę jak również pozostałe pozycje wydane przez pracowników tej firmy jak np. Ten Faces of Innovation.

Podczas lunchu miałem okazję wraz z współlokatorem rozmawiać ze nowo-przyjętymi studentami Stanforda o studiach. Jak się okazuje studenci aplikują na Uniwersytet Stanforda, nie zaś na konkretny kierunek. Przez dwa lata poznają dziedzinę, która ich interesuje aby następnie wybierają konkretny kierunek, z którego otrzymają tytuł inżyniera. Dzięki temu ich decyzja może być bardziej przemyślana.

Budowanie strategii – John Warren

Dzisiaj cały dzień spędziliśmy z Johnem Warrenem. John to bardzo ciekawa osoba, która zajmuje się tworzeniem i wdrażaniem strategii. Przedstawia te tematy na całym świecie, ostatnio wdrażali prezentowane strategie w Parlamencie Europejskim, co pozwoliło usprawnić realizację zadań w instytucjach unijnych (link).

Zajęcia rozpoczęliśmy od świetnej gry, która polegała na wysyłaniu maili za pomocą karteczek. Pięcioosobowa grupa (A, B, C, D, E) była zorganizowana w ten sposób, że osoba A znała cel zabawy, B stanowiła punkt kontaktowy, zaś C, D, E dostarczały informacje i posiadały część informacji. Komunikacja mogła zachodzić jedynie w kierunkach A <-> B i B <-> C, D, E. Wymiana informacji mogła odbywać się jedynie za pomocą karteczkowych maili. Ćwiczenie pokazało jak ważne jest jasne komunikowanie zadań i ich realizacja. W większej organizacji jest to większe wyzwanie nawet przy użyciu pozostałych metod komunikacji.

Po lunchu kontynuowaliśmy zajęcia, gdzie poznaliśmy Business Model Canvas, tzw. kanwa. Jest to sposób analizy pomysłów biznesowych. Zachęcam do zapoznania się z przykładami kanw dla znanych korporacji (Twitter, Google, Facebook).

Wieczorem spotkaliśmy się z Profesorem Moncarzem oraz Lepech w pokoju do jogi, gdzie rozmawialiśmy o końcowych projektach – produkcjach filmowych odpowiadających na pytanie co dalej z TOP 500 Innovators. To będzie hit!

Paycheck

W środę rano mieliśmy zajęcia z własności intelektualnej –  IP (intelectual property). Jako pracę domową (która jest praktycznie na każde zajęcia) mieliśmy zapoznać się ze streszczeniem filmu Paycheck. Ciekawa forma odrobienia zadania domowego, poznaliśmy film Paycheck dotyczący własności intelektualnej, inżynierii odwrotnej i usuwaniu pamięci (w rolach głównych Ben Afleck i Uma Thurman).

Po spotkaniu z Soody Tronson i IP powitał nas Stephen Monismith, który jest szefem Wydziału Inżynierii na Stanfordzie, który z dużą cierpliwością odpowiadał na serię naszych pytań dotyczących funkcjonowania jednostki. Mnie osobiście podejście oddolne, tzw. bottom-up uderza w oczy i jest bardzo pożądane. W miejsce standardowej hierarchii z prezydentem/rektorem na czele szef wydziału inżynierii pokazał nam odwróconą piramidę zaczynającą się od góry studentami, dla których działają katedry (chairs), wydziały (departments) oraz ostatecznie kanclerz (provost) oraz prezydent Stanforda, który nota bene zasiada w radach nadzorczych Google’a i CISCO. Katedry działają na rzecz studentów, dla katedr działają wydziały, aż wreszcie prezydent i kanclerz (provost) zarządzają tak zorganizowanym przedsiębiorstwem, … uniwersytetem.

Po lunchu uzupełniliśmy formalności związane z pobytem w USA, szybko, sprawnie, konkretnie. Następnie spotkaliśmy się ponownie z Mikiem Lyonsem, który w właściwy dla siebie sposób przedstawiał różne aspekty wojny biznesowej poparte praktycznymi przykładami: jak tworzysz przełomową aplikację, która zaskoczy na rynku musisz następnie inwestować 20-40 % przychodów (w warunkach doliny krzemowej) w kolejną wersję produktu. Zrealizowany produkt, który odniósł sukces stanowi tylko zachętę dla pozostałych graczy, iż warto pójść w tę stronę. Dodatkowo, oni to wiedzą niejako za darmo, gdyż pionierski produkt potwierdził zainteresowanie wśród klientów, co miało określony koszt.

Zajęcia podsumowała anegdota dotycząca tego, iż Google powstało przez przypadek. Początkowo była to jedna z wielu wyszukiwarek stworzonej przez dwóch studentów Stanforda w ramach doktoratu. Jako że była to jedna z wielu przeglądarek na rynku, następnie z racji, że był to dobry produkt zmieniono model na dostarczanie usług dla Yahoo (opłata za każde wyszukiwanie).  Ostatecznie pożyczyli pomysł od kogoś innego i zaczęli dostarczać spersonalizowane reklamy. Warta uwagi jest tutaj książka „Accidental Empires”: http://www.amazon.com/Accidental-Empires-Silicon-Millions-Competition/dp/0887308554

 

Starcie z lwem zatoki

Rano mieliśmy spotkanie z Mike’iem Lyonsem, osobą która uczyła Steve’a Jobsa. Słynny szef Apple, jak się okazało już na studiach wiedział, że nie są mu potrzebne, aby tworzyć produkty, które pokocha duża część populacji. Przekazał również kilka ciekawostek, wykraczających poza te, które można znaleźć w bibliografii współzałożyciela Apple napisanej przez Waltera Isaacsona. Rozmawialiśmy również o innowacyjności, tutaj oddaje to bardzo dobrze cytat Sir Jonathana Ive (swoją drogą bardzo ciekawa biografia):

„Innovation is a focused pursuit of creating simpler products that may not be so simple to design-and which spark emotional connections with users.”

Mike przedstawił narzędzie do oceny szansy, pojawiającej się na rynku, tzw. Opportunity Assessment Framework. Założenie biznesu jest tak proste jak odpowiedź na następujące sześć prostych pytań:

  • Why? (definicja problem)
  • What? (sposób rozwiązania problemu)
  • Where? (na jakich rynkach będzie sprzedawany)
  • How? (jaki jest model zarabiania pieniędzy)
  • When? (czy jest to właściwy moment na wprowadzenie produktu na rynek)
  • Who (zespół, który wdroży product na rynek) – fundamentalna sprawa

Więcej informacji można znaleźć przykładowo na stronie: http://www.forentrepreneurs.com/startup-ideation/

Podczas lunchu wyrobiliśmy karty biblioteczne,w bibliotece, która nie jest tak imponująca jak przykładowo biblioteka uniwersytetu Harvarda – w zbiorach pozostają jedynie wiekowe książki, a obecnie mocno rozwijany jest projekt Google Library. W ten sposób biblioteka przenosi się do chmury.

Po południu mieliśmy ciekawe zajęcia dotyczące burzy mózgów oraz jak się do tego tematu zabierać na różne sposoby. Tematyka ciekawa, jednak zrealizowana w formie e-learningu: odtwarzany był film długi film; w pewnym momencie odliczany był czas, który mieliśmy przeznaczyć na realizację zadania. Niby nowe, trochę dziwne, nie ma to jak interakcja z prowadzącym. Nie mniej jednak na jet lagu akceptowalne.

Wielkie otwarcie!

Dzisiaj po raz pierwszy spotkaliśmy się z naszymi prowadzącymi oraz mentorami. Kilka słów, w bardzo energetyczny sposób, opowiedziały osoby odpowiedzialne za powstanie i zarządzanie programem.

– Carissa Little – dyrektor zarządzająca programami SCPD (Stanford Center for Professional Development) – przedstawiła nam ogólne zasady programu oraz innych programów tego typu oferowanych przez Szkołę Inżynierów (Stanford Engineering).
– Michael Lepech – nasz „pizzaman” – osoba, która zarządza programem TOP 500 na uniwersytecie Stanforda, bardzo energetyczna, sympatyczna osoba, która robi wiele, aby program przebiegał płynnie.
– Dobrze znany już Profesor Piotr Moncarz, a równocześnie wice prezydent USPTC (US-Polish Trade Council) często nawiązywał do związków pomiędzy Polską a Kalifornią.
– w podobnym duchu wypowiadali się kolejni znakomici goście, a mianowicie Ted Taube – konsul honorowy RP w San Francisco, oraz Jerzy Orkiszewski prezes USPTC. Z dużą pasją prezentowali działania na rzecz budowania oraz rozwoju współpracy handlowej pomiędzy Stanami

Na zakończenie w bardzo energetycznym występieniu powitał nas Mark Chandler z biura burmistrza San Francisco do spraw handlu międzynarodowego. Obiecał, iż pojedziemy na mecz baseballa lokalnej drużyny San Francisco Giants.

Za sprawną organizację programu odpowiadają Ireen, Derek, Cruz, Matt oraz Betsy.

Podczas wszystkich wystąpień przejawiały się dwie bardzo wartościowe były uwagi, iż każdego dnia powinno się zapamiętać jedną rzecz, oraz to, iż stety/niestety (bitter/sweet) jesteśmy ostatnią grupą na Stanfordzie oraz przedostatnią w ramach całego programu. Stąd ciąży na nas swego rodzaju obowiązek realizacji i zakończenia programu z przytupem! 😉

Następnie z tak znakomitymi gośćmi zrobiliśmy sobie wspólne oficjalne zdjęcie, które na pewno będzie ciekawą pamiątką z naszego wyjazdu do Kalifornii.

Podczas prezentacji można było wyczuć pewną rywalizację pomiędzy największymi uniwersytetami w okolicy: Stanford (czerwone barwy) i Berkeley (niebieskie barwy). Nie ma tu mowy o niechęci, czy też walce; oba uniwersytety współpracują ze sobą na wielu płaszczyznach jak również wielu naukowców przemieszcza się pomiędzy wspomnianymi uczelniami.

Następnie zjedliśmy lunch na Stanford Faculty Club. Podczas lunchu wręczyliśmy naszym opiekunom mały upominek – długopis z ukrytą mapą Polski. Zjedliśmy sałatkę, zupę-krem, kurczaka oraz jak to w Stanach szarlotkę – American Pie. Lunch pozwolił na prowadzenie w luźnej atmosferze ciekawych rozmów z naszymi opiekunami na Stanfordzie.

Popołudnie upłynęło na zakupach, rozpakowywaniu się i oglądaniu filmów na spotkanie z Mikiem Lyonsem dotyczące przedsiębiorczości. Ma opinię osoby bardzo bezpośredniej i znającej się na rzeczy, ciekawe jak to będzie…

Nieoczekiwany lunch

Cała grupa jest zakwaterowana w apartamentach Hearth Apartments w Santa Clara (http://www.hearthapts.com/). Apartamenty są w pełni wyposażone i podzielone na dwie sypialnie z łazienką, które dzielimy z kolegami w grupie. Na dachu mamy do dyspozycji basen, siłownię, salkę do jogi oraz grill. Jedyną trudność stanowią dojazdy, które zajmują od 45 do półtorej godziny, co wynika z trudności znalezienia apartamentów dla tak licznej grupy oraz chroniczne korki. Korki, które  pewien sposób odzwierciedlają również stan gospodarki.

O godzinie 12 spotkaliśmy się na lunch w chińskiej restauracji w Palo Alto. Gospodarzami spotkania byli profesor Piotr Moncarz wraz z małżonką. Profesor Moncarz to osoba, która dzięki wielu staraniom sprawiła, że Program TOP 500 Innovators został zorganizowany i ma tak ciekawą formę. Jedzenie było bardzo dobre i sprzyjało ciekawym rozmowom. Po lunchu pojechaliśmy do Palo Alto by zapoznać się z Uniwersytetem Stanforda.

Uniwersytet Stanforda został założony przez Państwo Stanford, ku pamięci ich zmarłego, jedynego syna Lellanda. Rodzina Stanford należała w tamtych czasach do najbogatszych rodzin w USA (a po przeliczeniu pieniędzy nawet dzisiaj) i postanowiła zainwestować w uniwersytet, który miał służyć lokalnej społeczności. Rozmach projektu ukazuje fakt sprowadzenia wioski murarzy z okolic Wenecji, którzy zaprojektowali i wykonali główne budynki uczelni. W ogrodach można odnaleźć rzeźby Rodin’a, choć wciąż poluję na Myśliciela.

Bardzo ciekawa jest statystyka dotycząca przyjęć na studia pierwszego stopnia (undergraduate studies). W zeszłym roku aplikowało 20 000 osób, a wskaźnik przyjęć (acceptance rate) wyniósł 4 %. Przy czym wspomniana liczba chętnych odnosi się do osób, które uważają, iż są w stanie przekroczyć wymagane progi. W rezultacie rocznie przyjmowanych jest ok 500-600 osób, co bierze się z tego, iż część z nich decyduje się na studia na innych prestiżowych uczelniach. Studia są drogie, gdyż wynoszą ok. 50 k$/rok, a do tego dochodzą jeszcze opłaty związane z utrzymaniem się. Dla osób przyjętych, które nie są w stanie zapłacić za studia, uczelnia musi znaleźć dodatkowe źródło finansowania.

Godne uwagi jest również stowarzyszenie absolwentów, którzy wpłacają ogromne pieniądze każdego roku na swoją uczelnię. Po prawdzie, nie ma tutaj znaczenia wielkość wpłat, a fakt ich ilości, tzw. efekt skali. Ogromne znaczenie ma odpowiedzialność społeczna, w ramach której osoby, które osiągnęły sukces wspierają swoją uczelnię macierzystą oraz społeczność jako całość.

Podczas zwiedzania Profesor Moncarz bardzo często nawiązywał do związków Ignacego Paderewskiego z doliną San Francisco. Nasz sławny kompozytor zbudował sieć kontaktów w Zatoce, która miała znaczenie dla rozwoju Polski w jej pierwszych krokach po odzyskaniu niepodległości.

Ahoj przygodo!

Po nerwowym oczekiwaniu wypełnionym pakowaniem się i załatwianiem spraw, które chyba trudno zamknąć do końca nadszedł dzień wylotu do San Fancisco. Część grupy TOP 500 Innovators 40.11 spędziła ostatnią noc w hotelu Airport Okęcie, co sprzyjało spotkaniom i dalszemu poznawaniu się.

Grupa 35 otwartych, przebojowych wyruszyła w lot do Californii przez Kopenhagę wraz z liniami SAS. Pierwsza część przebiegła bez problemów, w małym samolocie, który nie był w stanie pomieścić mojej „wymiarowej” walizki. Pomimo zapewnień stewardessy przejście od terminalu, gdzie wylądowaliśmy do bramek, z których wchodziliśmy na pokład Airbusa A330-300, podniosło ciśnienie (na szczęście lecie z nami lekarz 😉 ). Dwukrotnie przelecieliśmy nad Danią, choć obyło się bez kołowania – Grenlandia to bardzo urokliwe miejsce. Następnie udaliśmy się w kierunku Kanady i wzdłuż zachodniego wybrzeża podążaliśmy w kierunku San Francisco. Pozornie jest to krótsza droga niż lot nad Oceanem Atlantyckim.

Następne wyzwanie dotyczyło przejścia przez kontrolę, pobranie bagażu i przejazd do pensjonatu w Santa Clara. Na lotnisku przywitała nas Ela Kozera, co było dla nas bardzo miłym akcentem. Ela odpowiada za sprawną organizację naszego programu i ciągle zaskakuje nas ciekawymi pomysłami.

Wreszcie pozostaje walka z jet-lagiem, w sumie jest to 9 godzin, więc doba prawie wywrócona do góry nogami. Kolejna kwestia to rekonesans obiektu i okolic celem zdobycia pożywienia. Więcej informacji oraz zdjęć już jutro!