Polowanie na aligatory

W czwartek miałem okazję wybrać się do jednej z wielu pobliskich oaz dzikiej przyrody – parku stanowego Brazos. Celem było oczywiście polowanie z aparatem na powszechne w okolicy aligatory.

Początki były nieco trudne, gdyż jedynym gatunkiem, który mogliśmy upatrzyć była „bycza żaba” bull frog. Ponoć jest w stanie zjeść wszystko nawet małe aligatorki. Dodatkowo, w punkcie widokowym, z którego rozpoczęliśmy nasze łowy w skutek niefrasobliwości strąciłem mapę z etykietą aligatorów (o niej za chwilę) poza poręcz. Na szczęście mokradła są bardzo obficie porośnięte roślinnością, które tworzą niejako dywan na wodzie. Mapa nie utonęła co dawało szanse na jej odzyskanie; pierwszy odruch wyciągnięcia mapy ręką szybko schłodziła myśl o czających się w wodzie aligatorach. Znaleziony nieopodal badyl oraz wsparcie towarzysza podróży (nie widziałem co wyławiam, ze względu na poręcz, dzięki wskazówkom zdalnie ulokowałem badyl gdzie trzeba) pozwoliło bardzo szybko wydobyć zgubę z wody. Czytaj dalej Polowanie na aligatory

Houston, mamy problem

Niedziela to obowiązkowa wycieczka do Houston Johnson Space Center. Miejsce niesamowite, w którym spotyka się wielką przeszłość i nieco zaniedbaną przyszłość. Przeszłość, która pokazuje liczne próby (iteracje) w drodze do poznania kosmosu. Od pierwszych kapsuł i lotów w spartańskich warunkach, po kolejne poprawki i udoskonalenia, które doprowadziły do uruchomienia programu Apollo. Program Apollo to świetny przykład jak iteracyjne podejście do realizacji projektu pozwala, przy wystarczającej cierpliwości i szybkiemu wyciąganiu wniosków z popełnianych błędów, osiągnąć końcowy sukces. Pierwsze loty wokół Ziemi, okrążanie Księżyca, aż wreszcie kilka lądowań. Poniżej 111 metrowa rakieta z rodziny Saturn. Czytaj dalej Houston, mamy problem

Lot z SouthWest – Wi-Fi na pokładzie i nie tylko

W piątek (23 października) zakończyliśmy pięciotygodniowy kurs z zakresu Przedsiębiorczości, Strategii i Innowacji na Uniwersytecie Stanforda. Ostatni tydzień był bardzo intensywny i obfitował w różnorodne zaliczenia. Mało snu, wiele ciekawych dyskusji i w rezultacie mnóstwo różnorodnych i bardzo kreatywnych rozwiązań problemów przed którymi stanęliśmy. Udało się, pomimo, iż wystąpienia były czasami niewystarczająco ćwiczone (co stanowi kolejną nauczkę na przyszłość – jakieś 20 razy za mało prób ;)).

Od soboty grupa podzieliła na podgrupy, które w różnych konfiguracjach wyruszyły zwiedzać Stany Zjednoczone: zarówno te bliskie jak również odległe. Ja wybrałem się w podróż do Teksasu wraz z liniami Southwest. Pierwsze zaskoczenie w stosunku do linii europejskich pojawiło się już w momencie zakupu biletów jakiś czas temu – była to możliwość anulowania rezerwacji po jej złożeniu. Lot do Houston z San Jose nie należał również do najdroższych, zwłaszcza mając na uwadze znaczną odległość.

W sobotę na lotnisko dostałem się wraz z dwójką kolegów za pomocą aplikacji Uber. Jest to rewolucja w obszarze usług taksówkarskich. Mianowicie, aplikacja łączy w intuicyjny sposób kierowców i pasażerów. Pasażer podaje trasę, na której chce się przemieścić (przy użyciu GPS’a i map Google określa położenie początkowe i końcowe oraz samochód, którym chce jechać). Aplikacja pokazuje szacunkowy koszt oraz przesyła zlecenie do poruszających się w okolicy samochodów. Zainteresowany kierowca może przyjąć zlecenie i następnie jako ikona samochodu pojawia się na mapie (tej na której wskazano uprzednio trasę). Dalej sytuacja wygląda jak w taksówce, przy czym płatność zachodzi bezgotówkowo – należności są pobierane z karty kredytowej. Koszt usługi, to ok. połowa kosztów taksówki, przy jednoczesnej bezgotówkowej obsłudze oraz pełnej informacji o transporcie. Rewolucja na rynku taksówek, która już dotarła do Polski. Obawiam się, że taksówkarze w obecnej formie są mocno zagrożeni i alternatywą wydaje się być albo dołączenie do Ubera, bądź stworzenie własnej platformy o podobnych możliwościach i cenie.

Lot z San Jose Mineta (sic!) również był ciekawy. Przede wszystkim pasażerowie są podzieleni na grupy (A,B,C), zaś w ramach grupy na przedziały 1-30, 31-60 i dalej na podprzedziały (1-5, 6-10, …, 31-35, 36-40,…). Na pokład wchodzą kolejno wyświetlane grupy A1-30, A31-60. Naturalnie, gdy jedna połowa weszła na pokład, przygotowuje się kolejna (Po A1-30, B1-30, etc). Dodatkowo na pokładzie nie ma przypisanych siedzeń, co w rezultacie zastosowanego podziału znacząco ułatwia proces wchodzenia na pokład. Pomimo podświadomych obaw, nie ma problemu z miejscami, każdy znajduje coś dla siebie. Kolejne zaskoczenie to możliwość korzystania z Wi-Fi na pokładzie (koszt 8$ – nie na jak długo) oraz filmów z Apple Store (5$). Bezpłatnie można było korzystać z serwisu Apple Music, telewizji oraz śledzenia pozycji samolotu – Cool! Z kolei rozdawanie napojów przypominało restaurację – obsługa lotu najpierw zebrała zamówienia, a następnie rozdawała poszczególne grupy napojów. Mnóstwo innowacji i tworzenie bardzo ciekawego doświadczenia!

SouthWest

Lądowanie na lotnisku Houston Hobby (nazwane ku pamięci byłego guwernatora Teksasu Williama P Hobby) było dość mocnym uderzeniem. Rzec by można przyłożeniem (touchdown), gdyż podczas lądowania pasażer z siedzenia obok oglądał mecz futbolu amerykańskiego…

Zakończenie spotkań z Johnem Warrenem

W piątek 23 października podsumowaliśmy zajęcia z Johnem Warrenem. Podsumowanie stanowiła prezentacja obejmująca ćwiczone podczas zajęć business model canvas oraz Strategy Execution Map. Wielokrotne powracanie do tych bardzo ciekawych narzędzi pozwoliło nam lepiej je poznawać, a przede wszystkim odkrywać na nowo nasz pomysł biznesowy. Podstawowa kwestia, na którą bardzo duży nacisk kładł John to by nasz pomysł tworzył historię i zawierał się w jednym zdaniu – make it stupid, make it simple, co potwierdzają slogany wielkich firm (osobiście lubię ABB – Power and productivity for the better world). Niby kwestia oczywista, jednak na początku nieco pomijana w raczkujących biznesach (w tym naszych). Kolejna lekcja to wielokrotne mówienie o swoim pomyśle na biznes dostarcza nowych sposobów jak uczynić go bardziej przystępnym. Wielokrotne próby prezentacji, tak jak ćwiczenia komandosów, baletu czy też orkiestry pozwalają doprowadzić ją do perfekcji. Tak jak zawsze powtarza mój szef – mów o swoich badaniach tak często jak tylko możliwe, a uzbroisz się w mocne argumenty uzasadniające wybraną ścieżkę, czy też umożliwi jej korektę. Wystawianie się na ocenę i krytykę może być niekomfortowe, jednak wydaje się być najszybszą drogą do rozwoju. Na zakończenie wiele ciekawych uwag od Johna oraz pozostałych grup. Kolejna ogromna lekcja płynąca z realizacji projektów w mieszanych grupach to momentami dość dobitne uświadomienie różnic pomiędzy kobietami, a mężczyznami – wydaje się, że dla pierwszych jednym z istotnych elementów pracy w grupie jest dbanie o dobre relacje, zaś dla drugich wykonanie postawionego zadania.

Popołudnie to Wycieczka do Keysight, który wydzielił się z firmy Agilent. Agilent z kolei odłam HP. Keysight zajmuje się budową systemów pomiarowych wysokiej klasy (multimetry, analizatory sieci komunikacyjnych), interferometry (urządzenia do różnego rodzaju pomiarów geometrycznych), oraz mikroskopy elektronowe. Pracownicy firmy, w tym dwóch Polaków, przyjęli nas bardzo życzliwie i chętnie opowiadali o projektach. Bardzo ciekawa była wycieczka z głównym inżynierem interferometrów – osoba o bardzo dużej wiedzy praktycznej i teoretycznej, która w bardzo ciekawy sposób przedstawiła zasadę działania, proces produkcji oraz kierunki rozwoju tych bardzo ciekawych urządzeń.

Kilka słów o tym, że 1+1 to nie zawsze dwa (więcej niż dwa to główny cel działań biznesowych. W przypadku Keysight podział firmy na dwie części (Agilent i Keysight) poskutkował wzrostem wartości sumarycznej obu spółek. Zapewne podobna motywacja przyświecała kilka dni temu szefom HP, kolejnego wielkiego koncernu, jak wiele w okolicy założonego lata temu w garażu. Obecnie HP to HP Enterprise i HP Inc.

Fleet week

Ostatni dzień weekendu był dla nas dniem wolnym. Część osób wybrała się rano do San Francisco by obejrzeć mecz Polska-Irlandia, a przede wszystkim wziąć udział we Fleet Week. Bardzo ciekawe wydarzenie łączące powrót części floty amerykańskiej do floty, z możliwością zwiedzania statków, w tym ogromnych lotniskowców, oraz oglądania pokazów lotniczych, w tym słynnych Blue Angels na myśliwcach F-18.

Pozostali rozpierzchli się po okolicy (Santa Cruz, Redwoods), bądź pozostali w apartamentach, gdzie również wspierano Naszą reprezentację. Gratulujemy awansu!

Wieloryby w Monterey

W sobotę 10 października grupa wybrała się na drugą zorganizowaną wycieczkę do Monterey. Naszym przewodnikiem był bardzo sympatyczny Marcin Sieradzki, który ochoczo dzielił się wiedzą na temat Ameryki oraz Amerykanów. Jedną z atrakcji, z której skorzystała 1/3 grupy stanowił rejs po zatoce i obserwowanie wielorybów. Płynięcie, zwłaszcza na dziobie opanowanego przez nas statku, było świetną zabawą samą w sobie.

Oglądanie tych majestatycznych zwierząt poruszających się z dużą gracją sprzyja do refleksji nad wielkością i złożonością otaczającego nas świata jak również naszego w nim miejsca.

Część grupy wybrała się do ogromnego akwarium w Monterey, zaś pozostali udali się na spacer po Monterey. Każdy świetnie się bawił i głodny z wrażeń udał się na lunch – prym wiodła bardzo smaczna zupa z owoców morza – Clamp Chowder.

Następnie wybraliśmy się na przechadzkę po parku narodowym. Niesamowity klimat tworzyły porosty zwisające z okolicznych drzew. Poruszaliśmy się wzdłuż linii brzegowej obserwując okoliczne klify, które porastały cyprysy. Ścieżki w parku narodowym miały postać chodników z utwardzonego żwiru, podobnie jak w naszych miejskich parkach, dzięki czemu osoby na wózkach, czy też rodziny z dziećmi mogą bez przeszkód podziwiać przyrodę.

Kolejne etap wycieczki stanowiła wizyta we franciszkańskiej misji katolickiej w Carmel. Bardzo ciekawa architektura, która przypominała obrazki z popularnego niegdyś serialu Zorro. Warto podkreślić smutną historię tego miejsca, które powstało kosztem życia wielu Indian wykorzystywanych podczas budowy. Miejsce to odwiedził Papież Jan Paweł II, co zostało uwiecznione tablicą pamiątkową. Swoją drogą jest Papież jak również Prezydent Wałęsa, to dwie ogromnie szanowane osoby, którym zawdzięczamy rozpoznawalność naszego kraju na arenie międzynarodowej.

Na zakończenie wycieczki uderzyliśmy do outletów w Gilroy – konglomeratu sklepów znanych marek (Tommy Hilfiger, Ralph Polo, Converse, Adidas, Nike, Banana Republic, etc), gdzie mogliśmy kupić ciuchy w bardzo atrakcyjnych cenach.

Exponent

Piątek rozpoczęliśmy od spotkania ze szczególnym gościem – Carrie, prywatnie żoną Jeremiego (zajęcia z Innowacji), a zawodowo aktorką teatralną i filmową (użyczy swojego głosu w filmie Good Dinosaur – https://www.youtube.com/watch?v=O-RgquKVTPE ). Zajęcia miały charakter bardzo aktywny, a rozpoczęły się od gry Yes let’s (tak zróbmy to!), która polegała na wybraniu przez jedną osobę z grupy czynności, którą wykonywali wszyscy, do momentu, aż ktoś z nas

Wszystko zgodnie z cytatem Paul’a Newmana – „Aby być aktorem musisz być jak dziecko” – zabawy pozwalały wyrwać się z komfortowej strefy i wykonywać pewne nieoczekiwane czynności.

W ten sposób przełamaliśmy w zamkniętym pomieszczeniu, co już stanowiło pewnego rodzaju wyzwanie. Następnie wyszliśmy poza budynek by wykonać publicznie kolejne zadania. Wykonywaliśmy je najpierw w dużej Myślę, że to bardzo fajne ćwiczenia, które przekładają się na podstawowe cechy Design Thinker’a, a mianowicie by działać w grupie, wzajemnie się wspierać i unikać bezpodstawnej krytyki, podążać za swoimi przeczuciami, a przede wszystkim nie bać się próbować nowych rzeczy, które nawet jeśli nie zawsze skończą się powodzeniem to z pewnością powinny być dobrą zabawą („rób to co lubisz, a nigdy nie będziesz musiał pracować” – Konfucjusz). Po tak energetycznym poranku dwie pary przedstawiły w ramach teach back (uczenia grupy zadanego tematu przez dwie osoby) dwie gry:

  • Start, stop, kontynuuj – dla postawionego wyzwania/problemu grupa mam za zadanie określić działania, które należy rozpocząć aby osiągnąć cel (start); czego należy nie robić (stop); a co powinniśmy kontynuować (kontynuuj). Podobne do retrospekcji znanych z procesu tworzenia oprogramowania – przydaje się!
  • pięć kropek – metoda głosowania, która pozwala wybrać jedno z równorzędnych rozwiązań. Każda z osób ma do dyspozycji pięć kropek (można więcej, można mniej – byle nie 1)

Po lunchu wybraliśmy się do firmy Exponent, gdzie pracuje profesor Moncarz (bardzo ważna postać w firmie). Siedziba firmy robi niesamowite wrażenie, co również znalazło odzwierciedlenie w wystąpieniach pracowników firmy. Rozpoczął je wiceprezes ds. finansowych (jest nim od prawie 16 lat (sic!)), który przedstawił profil firmy, wyniki finansowe oraz kierunki rozwoju. Exponent zajmuje się przede wszystkim technicznymi analizami przyczyn katastrof – są to tzw. działania reaktywne (większośc działań firmy); firma bierze również udział w pracach badawczo-rozwojowych oraz na zlecenie rządu. W firmie zatrudnionych jest 750 osób, które są ekspertami w swoich dziedzinach (~60% to osoby po doktoracie, ~25 to osoby z tytułem magistra, ~15% to inżynierowie – ostatnie dwie grupy to osoby głównie z bardzo dużym doświadczeniem zawodowym). Pracownicy należą do kilku działów m.in. Biotechnologia, Chemia, Mechanika, Inżynieria Materiałów. Posiadanie w swoim gronie osób z dużymi kompetencjami buduje od lat markę firmy Exponent, która podejmuje się zadań z gatunku trudne i na wczoraj.

Pierwszy z pracowników omawiał nowe kierunki badań firmy w zakresie nanomechaniki. Pewien nacisk położono na zastosowanie symulacji i modelowania podczas realizacji wspomnianych zadań. Zdaniem inżynierów firmy Exponent symulacje będą stanowić coraz większą część prowadzonych prac, przy czym nadal bardzo ważna pozostanie walidacja modeli. W firmie bazuje się jedynie na rozwiązaniach komercyjnych, które posiadają niezachwianą pozycję na rynku.

Bardzo ciekawą prezentację przedstawił Ellick zajmujący się systemami sztucznej inteligencji stosowanymi do wykrywania min na umieszczonych na drogach (popularne ajdiki -IED). System stosuje najnowsze odkrycia z działu machine learning (uczenie maszynowe), które znajdują zastosowanie w systemach rozpoznawania mowy, wyszukiwania grafiki, etc. Zasada działania opiera się na emisji fali elektromagnetycznej, która po odbiciu się od podłoża wraca i w przypadku występowania jakichś elementów w podłożu generuje paraboidalną odpowiedź w obrazie. Naturalnie ze względu na warunki pracy oraz nierówności terenu mamy do czynienia z bardzo zaszumionym obrazem. Ostateczny wynik to kwadrat różnicy obrazu oryginalnego oraz odtworzonego wstecznie na podstawie wyników po filtracji i detekcji. Technologia jest obecnie stosowana w armii amerykańskiej w operacjach m.in. w Afganistanie. Wyzwanie nadal stanowi dobór odpowiednich progów zadziałania detektorów (podobne wyzwania są powszechne w CERN).

Alex przedstawił działanie w multi-dyscyplinarnych zespołach przy projekcie małej i dużej skali; w Exponent naturalne jest tworzenie zespołów z osób należących do różnych działów, z różnym doświadczeniem i percepcją problemu. Pierwszy temat to analiza wytrzymałości śrubki stosowanej w urządzeniach medycznych, gdzie w ramach ekspresowej analizy (ok 3 dni) wykryto defekt, określono miejsca, w których się rozpoczął i zakończył, jak również sprawdzono zgodność z dokumentacją. Drugi projekt (dwu-miesięczny) dotyczył zbadania przyczyn nieszczelności instalacji gazowej. W ramach prac dokonano analizy wytrzymałościowej materiałów, jak również co ciekawe zweryfikowano aktywność sejsmiczną obszaru (przez odpowiedni dział firmy) co stanowiło klucz do rozwikłania zagadki. Bardzo istotny jest przy tym stały kontakt ze zleceniodawcą.

Na zakończenie kolega profesora Moncarza przedstawił technologię wydobycia gazu łupkowego, jak również obalił związane z tym mity. Jego wiedzę ekspercką potwierdza fakt przyznania nagrody przez American Society of Metallurgy na wygłoszenie wykładów na ten temat na całym świecie. Następnie omawiał prowadzone wspólnie z profesorem Moncarzem analizy katastrof na platformach wiertniczych (w tym „słynna” akcja w zatoce meksykańskiej). W Polsce od lat trwa dyskusja dotycząca rzeczoznawców sądowych, Polaków od lat elektryzują analizy dużych katastrof – firma stanowiąca panel światowej klasy ekspertów pozwoliłaby bardzo szybko rozwiązywać tego typu problemy.

Institute For The Future

8 października w sesji porannej wybraliśmy się do Palo Alto, gdzie swoją siedzibę ma Instytut dla Przyszłości (Institute for the Future – IFTF). Instytut, z 50 letnią historią, zajmuje się przepowiadaniem (forecasting) przyszłości na podstawie sygnałów z otaczającego nas świata w skali mikro i makro oraz sił, które to powodują (przykładowo polityka jednego dziecka w Chinach). IFTF współpracuje z wieloma firmami, dla których dostarcza prognoz.

Ciekawą uwagę stanowiło wyróżnienie stanów pomiędzy starym a nowym podejściem/produktem. Przykładowo nowe platformy mobilne do zamawiania taksówek (uber, lift) w porównaniu do taksówek tradycyjnych. Dodatkowo, z reguły nowe przegania niesamowicie stare, jednocześnie pierwotne rozwiązanie nie znika a jego udział w rynku jest zwyczajnie mniejszy (praca manualna kontra zautomatyzowana).

Osobiście muszę przyznać, iż prezentowane treści i sposób ich dostarczania nie spełniło moich oczekiwań. Prowadzący rozpoczął od spolaryzowania naszej grupy twierdząc, iż zmiany technologii można dużo łatwiej przewidzieć, niż zmiany w naszych społeczeństwach i kulturach; z tego powodu również w Instytucie zatrudniani są głównie humaniści. Moim zdaniem przełom w każdej kategorii jest równie prawdopodobny i trudny do określenia, gdyż po prostu stoją za nim ludzie, którzy mają podobne predyspozycje (wspominając chociażby przypadkowe stworzenie poczty e-mail, czy też stron www w CERN z zupełnie innym przeznaczeniem). Kolejną kwestią były tendencyjne pytania (czy boicie się rekinów vs tapczanów…). Część przewidywań w moim odczuciu wzajemnie się wyklucza jak nauka poprzez internet (5 nauczycieli w kraju zamiast dziesiątek tysięcy), która niejako gryzie się z koncepcją Superstructured society (społeczności połączonych sieciami społecznościowymi). Co jest obecnie siłą tych sieci to różnorodność wykształcenia i spojrzenia na świat – spłaszczenie systemu edukacji sprawi, że zysk z takiego będzie mniejszy, aniżeli w tego co obserwujemy obecnie. Wreszcie wiele z przewidywań to obecnie teraźniejszość, jak przykładowo udostępnianie samochodów (Zurich), aktualizacje oprogramowania w Tesli, czy też nie branie pod uwagę wykształcenia przy rekrutacji do pracy (zwykle tyczy się to zwłaszcza studentów IT). Wiele z prezentowanych nowinek można znaleźć przykładowo w IEEE Spectrum. Kolejny przykład stanowią szwajcarskie roboty, które pozwalają reorganizować się i tworzyć różne meble.
http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-meble-roboty-same-sie-zloza-i-przeniosa,nId,1476878

Poprzeczkę odnośnie oczekiwań podniósł bardzo interesujący wywiad z polskim projektantem przyszłości – Januszem Kaniewskim: http://www.logo24.pl/Logo24/1,125389,15000239,Polski_stylista_Ferrari__juz_wymyslilismy_przyszlosc.html

Popołudniu wybraliśmy się do firmy Qualcomm, która jest światowym liderem projektantów procesorów stosowanych w telefonach komórkowych, urządzeniach komunikacji bezprzewodowej oraz tzw. internetu rzeczy. Prezentację przedstawił Mark Barycza, który następnie w bardzo konkretny sposób odpowiadał na postawione przez nas pytania odnośnie bieżących rozwiązań, ich rozwoju, jak również charakteru pracy w firmie. Firmy zatrudniającej wiele utalentowanych osób, pilnie strzegąc swoich tajemnic. Firma definiuje standardy telekomunikacyjne, z których będziemy korzystać w przyszłości – przykładowo w przyszły roku będziemy mogli korzystać z sieci bluetooth, która umożliwia łączenie się wielu urządzeń w sieć, zobaczymy.

Wieczorem mieliśmy spotkanie z profesorem Andrzejem Pawlakiem, mechatronikiem i wynalazcą. Profesor Pawlak w charakterystyczny dla siebie sposób przedstawiał swoje narzędzie do analizy zgłoszeń patentowych z danej branży, które pozwalają na wykrycie nisz na rynku. Ciężko ocenić, trzeba by sprawdzić, jedna z wielu metod.

Elastyczny prowadzący

W środę poranek rozpoczęliśmy od spotkania z Soody na temat własności intelektualnej. Głównie skupiliśmy się na kwestiach związanych ze zgłaszaniem informacji dotyczących różnych form zgłaszania naszego wynalazku do biura patentowego. Jak zwykle jest dostępnych kilka form Podstawowa kwestia to w jaki sposób dostarczać wspomniane dokumenty by mimo wszystko nadal móc konsultować je z różnymi osobami.

John Warren w sesji popołudniowej po raz kolejny potwierdził swój profesjonalizm. Wczoraj stanęło przed nami spore wyzwanie – poznanie nowej metody wdrażania strategii – Strategy Execution Map (SEM) – narzędzie komplementarne do Kanwy i wzajemnie się z nią przenikające. Mieliśmy przeprowadzić analizę strategii dla produktów firmy Apple, co stanowi pewne wyzwanie. Aby dobrze poczuć istotny temat dzisiaj, wspólnie z Johnem przeanalizowaliśmy krok po kroku przykłady innych firm i instytucji (wyimaginowane centrum transferu technologii oraz sieci kawiarni Starbucks). Świetne wyczucie sytuacji, ogromna cierpliwość, John – chapeau bas!

W międzyczasie, Ireen, odpowiadająca za sprawną realizację programu, ponownie stanęła na wysokości zadania dostarczając w trakcie łakoci – miniaturowych batoników Snickers, Mars, Twix, etc. Odrobina cukru dodała mózgom dość paliwa, by w kreatywny sposób dokończyć postawione przed nami zadania.

Kobiety w biznesie

Wtorkowe zajęcia to przede wszystkim spotkania z dwiema kobietami odnoszącymi sukcesy w biznesie. Podczas sesji porannej spotkaliśmy się z Lyndą Kate Smith, którą zaprosił Mike Lyons, zaś popołudniu John Warren zaprosił Elizabeth Scharpf.

Lynda Smith była związana z kilkoma ciekawymi firmami z zakresu nowych technologii. Lynda zajmuje się marketingiem i przedstawiała 9 punktów analizy pomysłów biznesowych pod tym kątem. Są to:

  1. Target Customer (klient docelowy)
  2. Compelling reason to buy (przekonujący powód do zakupu)
  3. Whole Product (kompletny produkt)
  4. Partners and alias (partnerzy i związki)
  5. Distribution (kanały dystrybucji)
  6. Pricing (strategia cenowa)
  7. Competition (konkurencja) – tutaj przydatna jest analiza SWOT
  8. Position – gdzie lokuje się nasz produkt, do jakiej kategorii należy (warto reklamować go w sposób spójny)
  9. Next target (kolejny cel) – jak zmienić rozwijać biznes aby utrzymać przewagę konkurencyjną

Ciekawe podejście, które uwzględnia główne aspekty (z pewnością można tę listę rozszerzyć bądź skrócić), a w swojej formie sprowadza się do odpowiedzi na pewne pytania związane z poszczególnymi punktami. W rezultacie niejako jesteśmy zmuszani do patrzenia na nasz produkt i jego promocję z różnych perspektyw. Pozwala to lepiej zrozumieć nasz biznes i równocześnie zaprojektować kampanię marketingową. Nie koniecznie tylko do aspektów biznesowych, a generalnie do wyzwań dużego kalibru, które można w systematyczny sposób rozłożyć na czynniki pierwsze.

Po lunchu spotkaliśmy się z Elizabeth Sharpf, która założyła bardzo ciekawą firmę zajmującą się produkcją podpasek higienicznych w Rwandzie (planują rozszerzenie akcji o kolejne kraje). Otóż w krajach ubogich ogromny problem u kobiet stanowi coś tak dla nas okiełznanego jak miesiączka. Kobiety w tamtych krajach ze względu na dyskomfort pozostają przez ok 50 dni w roku, a więc rezygnują ze szkoły, pracy, itd. Poznawszy tak dotkliwy problem Elizabeth Scharpf jako wolontariusz podczas wielu konferencji z branży medycznej prowadziła rozmowy z osobami z różnych miejsc na świecie dotkniętych tym problemem. Dzięki przeprowadzonym „wywiadom” poznała prawdziwe potrzeby kobiet, skalę wyzwania oraz możliwe rozwiązania (książka Lean Customer Development świetnie oddaje takie podejście). Firma Elizabeth utworzyła technologię produkcji podpasek z odpowiednio przetworzonych włókien bananowca, co umożliwiło lokalną produkcję bez potrzeby transportu produktów do Afryki (co znacząco podbija koszt całkowity). W rezultacie koszt produktu zmniejszono o połowę w stosunku do najtańszych dostępnych na rynku. Firma nadal operuje tylko w Rwandzie i być może wraz ze wzrostem skali działań koszt jednostkowy spadnie.

Po wystąpieniu Elizabeth zajęcia dalej prowadził John Warren. Skupiliśmy się na Strategy Execution Map – kolejny sposób innego podejścia do analizy biznesu. Ciekawe, choć trochę zaskakujące na pierwszy rzut oka.