Houston, mamy problem

Niedziela to obowiązkowa wycieczka do Houston Johnson Space Center. Miejsce niesamowite, w którym spotyka się wielką przeszłość i nieco zaniedbaną przyszłość. Przeszłość, która pokazuje liczne próby (iteracje) w drodze do poznania kosmosu. Od pierwszych kapsuł i lotów w spartańskich warunkach, po kolejne poprawki i udoskonalenia, które doprowadziły do uruchomienia programu Apollo. Program Apollo to świetny przykład jak iteracyjne podejście do realizacji projektu pozwala, przy wystarczającej cierpliwości i szybkiemu wyciąganiu wniosków z popełnianych błędów, osiągnąć końcowy sukces. Pierwsze loty wokół Ziemi, okrążanie Księżyca, aż wreszcie kilka lądowań. Poniżej 111 metrowa rakieta z rodziny Saturn.

IMAG0914

Naturalnie wiele miejsc ma charakter interaktywny i pokazuje dzieciom oraz dorosłym podstawowe zjawiska takie jak siła grawitacji, rozmiary w kosmosie, czy też sterowanie łazikiem marsjańskim.

AngryBirds

Ogromne wrażenie zrobił krótki film o historii NASA, o podboju kosmosu, wzlotach i upadkach i przede wszystkim o ogromnym poświęceniu. Osobiście polecam fenomenalne wystąpienie Prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego z 1962 roku na pobliskim Rice University, w którym nakreśla strategię USA podboju kosmosu, oraz robienia innych wielkich rzeczy. Przytoczę jedynie krótki cytat z wystąpienia (dzięki JR!):

We choose to go to the moon. We choose to go to the moon in this decade and do the other things, not because they are easy, but because they are hard…

Wybraliśmy podróż na księżyc. Wybraliśmy podróż na księżyc w tej dekadzie i robienie innych rzeczy nie dlatego, że są proste, ale dlatego, że są trudne…

Tekst wystąpienia można znaleźć na: http://er.jsc.nasa.gov/seh/ricetalk.htm
Pełne wystąpienie dostępne jest na YT: https://www.youtube.com/watch?v=WZyRbnpGyzQ

Piękne słowa, przedstawione w świetny sposób przy użyciu bardzo celnych porównań w odniesieniu do historii ludzkości i jej rozwoju. Prawdziwa lekcja wystąpień publicznych, klasa!

Myślę, że potrzebujemy stawiać sobie śmiałe cele, które przekraczają nasze obecne możliwości. Opuśćmy naszą strefę komfortu (tak jak nauczał nas Jeremy) i róbmy rzeczy szalone, nieszablonowe. Być może nie będzie z tego publikacji i grant się nie uda, jednak to jest nauka i badania podstawowe są najkrótszą drogą do przełomowy odkryć poprzez eksplorację nieznanych obszarów. Dodatkowo, jak to powiedział Ernest Rutherford: „Nauka to albo fizyka albo kolekcjonowanie znaczków” – moim zdaniem zawsze potrzebujemy obu. Jedni otwierają nowe drogi, zaś drudzy implementują i rozszerzają te koncepcje i zwracają inwestycję do pośrednio finansujących je społeczeństw. Oba elementy układanki są istotne i należy zachować odpowiednią proporcję pomiędzy nimi.

Potrzebujemy kolejnych księżyców i ludzi pokroju JFK. W czasach, gdy inwestujemy ogromne pieniądze na zbrojenia (zbieranie znaczków) zapominając trochę o badaniach podstawowych, gdy nakłady na naukę są niewielkie w stosunku do zysków topowych firm na świecie, konieczne są śmiałe decyzje.

Posiadając te dwa elementy jesteśmy w stanie przekraczać granice, tworzyć nowe technologie i lepiej poznawać świat wokół nas. Technologie kosmiczne zrewolucjonizowały i nadal rewolucjonizują szereg obszarów naszego życia (technologie materiałowe, teoria sterowania, systemy komunikacji). Śmiałe i szalone marzenie wysłanie człowieka w kosmos wymagało rozwoju nowej gałęzi gospodarki, wyszkolenie wielu specjalistów, wreszcie utworzenie licznych firm, które współpracowały w drodze do tego celu.

Lot na Marsa to kolejne wielkie wyzwanie, być może będzie wymagał budowy stacji na księżycu jako punktu przesiadkowego. Projekt ORION wymaga wsparcia i śmiałych decyzji na miarę liderów z poprzedniego wieku. 50 lat temu byliśmy gotowi do lotu na księżyc, obecnie pomimo znacznego rozwoju technologii, dość trudno wyobrazić sobie (przy całej złożoności przedsięwzięcia) perspektywę 5-10 lat powrotu ludzi na księżyc. Według NASA mamy tam wrócić już za 3 lata: http://www.nasa.gov/mission_pages/constellation/main/cev.html
Przy ograniczeniu nakładów na program lotów oraz naturalnym odejściu pewnej generacji inżynierów może to okazać się dużym wyzwaniem…

Kolejny przykład praktyczny lekcji Jeremy’ego: low resolution prototype. Swego czasu bardzo duże wyzwanie stanowił transport wahadłowców (jak np. Columbia) z Houston, gdzie powstawały na przylądek Canaveral na Florydzie, skąd latały w kosmos. Wyzwanie stanowił ich transport. Rozważano użycie pociągów, tirów, aż wreszcie pewien początkujący inżynier zaproponował użycie Boeinga, który załatwił robotę (już wkrótce będzie można je zwiedzać!).

IMAG0923

Przypomina to uwagę inżyniera firmy Go Daddy (mającego za sobą karierę w Google i Microsoft): gdy trafiasz na DUŻY problem, spytaj najmniej doświadczoną osobę w grupie i zrób jak mówi. Zgodnie z jego opowieścią w Microsofcie pomogło to pakietowi Office…

Kończąc przydługi wpis, nauka sprzed pół wieku i zajęć o Design Thinkingu z Jeremym: nie bój się dzikich pomysłów, wykonuj wiele prototypów/iteracji, ucz się na błędach i doświadczeniach, bądź dzieckiem. Naładowany motywacją wyruszyłem w podbój Teksasu 😉

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *