Lot z SouthWest – Wi-Fi na pokładzie i nie tylko

W piątek (23 października) zakończyliśmy pięciotygodniowy kurs z zakresu Przedsiębiorczości, Strategii i Innowacji na Uniwersytecie Stanforda. Ostatni tydzień był bardzo intensywny i obfitował w różnorodne zaliczenia. Mało snu, wiele ciekawych dyskusji i w rezultacie mnóstwo różnorodnych i bardzo kreatywnych rozwiązań problemów przed którymi stanęliśmy. Udało się, pomimo, iż wystąpienia były czasami niewystarczająco ćwiczone (co stanowi kolejną nauczkę na przyszłość – jakieś 20 razy za mało prób ;)).

Od soboty grupa podzieliła na podgrupy, które w różnych konfiguracjach wyruszyły zwiedzać Stany Zjednoczone: zarówno te bliskie jak również odległe. Ja wybrałem się w podróż do Teksasu wraz z liniami Southwest. Pierwsze zaskoczenie w stosunku do linii europejskich pojawiło się już w momencie zakupu biletów jakiś czas temu – była to możliwość anulowania rezerwacji po jej złożeniu. Lot do Houston z San Jose nie należał również do najdroższych, zwłaszcza mając na uwadze znaczną odległość.

W sobotę na lotnisko dostałem się wraz z dwójką kolegów za pomocą aplikacji Uber. Jest to rewolucja w obszarze usług taksówkarskich. Mianowicie, aplikacja łączy w intuicyjny sposób kierowców i pasażerów. Pasażer podaje trasę, na której chce się przemieścić (przy użyciu GPS’a i map Google określa położenie początkowe i końcowe oraz samochód, którym chce jechać). Aplikacja pokazuje szacunkowy koszt oraz przesyła zlecenie do poruszających się w okolicy samochodów. Zainteresowany kierowca może przyjąć zlecenie i następnie jako ikona samochodu pojawia się na mapie (tej na której wskazano uprzednio trasę). Dalej sytuacja wygląda jak w taksówce, przy czym płatność zachodzi bezgotówkowo – należności są pobierane z karty kredytowej. Koszt usługi, to ok. połowa kosztów taksówki, przy jednoczesnej bezgotówkowej obsłudze oraz pełnej informacji o transporcie. Rewolucja na rynku taksówek, która już dotarła do Polski. Obawiam się, że taksówkarze w obecnej formie są mocno zagrożeni i alternatywą wydaje się być albo dołączenie do Ubera, bądź stworzenie własnej platformy o podobnych możliwościach i cenie.

Lot z San Jose Mineta (sic!) również był ciekawy. Przede wszystkim pasażerowie są podzieleni na grupy (A,B,C), zaś w ramach grupy na przedziały 1-30, 31-60 i dalej na podprzedziały (1-5, 6-10, …, 31-35, 36-40,…). Na pokład wchodzą kolejno wyświetlane grupy A1-30, A31-60. Naturalnie, gdy jedna połowa weszła na pokład, przygotowuje się kolejna (Po A1-30, B1-30, etc). Dodatkowo na pokładzie nie ma przypisanych siedzeń, co w rezultacie zastosowanego podziału znacząco ułatwia proces wchodzenia na pokład. Pomimo podświadomych obaw, nie ma problemu z miejscami, każdy znajduje coś dla siebie. Kolejne zaskoczenie to możliwość korzystania z Wi-Fi na pokładzie (koszt 8$ – nie na jak długo) oraz filmów z Apple Store (5$). Bezpłatnie można było korzystać z serwisu Apple Music, telewizji oraz śledzenia pozycji samolotu – Cool! Z kolei rozdawanie napojów przypominało restaurację – obsługa lotu najpierw zebrała zamówienia, a następnie rozdawała poszczególne grupy napojów. Mnóstwo innowacji i tworzenie bardzo ciekawego doświadczenia!

SouthWest

Lądowanie na lotnisku Houston Hobby (nazwane ku pamięci byłego guwernatora Teksasu Williama P Hobby) było dość mocnym uderzeniem. Rzec by można przyłożeniem (touchdown), gdyż podczas lądowania pasażer z siedzenia obok oglądał mecz futbolu amerykańskiego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *